Sydney

Sydney | 2006-11-15 | Czytano 1435 razy
8 głosów
Lot

Dwudziestodwugodzinny lot z Nowego Jorku do Sydney nie byl az tak meczacy, jaksie spodziewalem chyba dzieki temu, ze mialem przesiadke w San Francisco. Urozmaiceniem lotu byly ostatnie godziny. Ladowanie mielismy miec o 8 rano czasu lokalnego, ale o 5 rano uslyszelismy komunikat pilota:

" Folks, due to strong head winds, we a low on fuel and have to land to refuel before we get to Sydney".
Sydney Opera House - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Sydney Opera House

Hmm... Nie jest to komunikat, ktory chce sie uslyszec w samolocie szczegolnie, ze na interaktywnej mape, na ktorej wyswietlana jest pozycja samolotu, bylismy jeszcze nad oceanem, daleko od Australii. Nie wygladalo to za ciekawie... na szczescie okazalo sie, ze paliwa mielsimy wystarczajaco, zeby doleciec do Brisbane, zatankowac i poleciec dalej do Sydney.

Ciekawostka jest, ze Australijczycy strasznie boja sie o wwozone rzeczy. Zywnosc, rosliny, drewno, wszystko sprawdzaja przy wlocie. W Sydney pierwszy raz spotkalem sie, ze wszystkie bagaze sa przeswietlane przy wlocie, nie tylko wylocie. Pytali sie mnie nawet, czy obuwie sportowe wwoze. Przede mna sprawdzali komus podeszwy butow sportowych, czy nie ma na nich ziemi.
Aborygeni - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Aborygeni

Swoja droga, podeszwy butow sportowych byly przyczyna malego skandalu dyplomatycznego. Kadra Pakistanu przyleciala na mecz krytkieta, narodowego sportu Australii i Nowej Zelandii. Po meczu, wygranym zreszta wysoko, Pakistanczycy polecieli do Nowej Zelandii (nastepne 4 - 5 godzin z Australii) i tam nie zostali wpuszczeni do kraju, ze wzgledu na .... ziemie na butach do gry. Oczywiscie nie obylo sie bez tradycyjnego "bo boja sie przegrac" i dopiero po interwencji korpusu dyplomatycznego, druzyna zostala wpuszczona do kraju.


Miasto

W samym Sydney spedzilem 9 dni. Byla to podroz sluzbowa, wiec niestety nie mailem czasu wyjechac poza miasto, aczkolwiek samo miasto udalo mi sie poznac.

Harbor bridge - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Harbor bridge


Port, jak i opera w Sydney sa bardzo ladne. Bylem tam w idealnej porze, konca ichniejszej wiosny (druga polowa listopada), chociaz mialem jednak chlodno przez caly czas. Potem sie dowiedzialem, ze trafilem na okres najzimniejszych temperatur od ... 50 lat. No to mialem szczescie ...

Zatrzymalem sie w hotelu Shangri-La, w samym centrum. Widoki piekne, na port, na opere, z barem na ostatnim pietrze z szybami od podlogi do sufitu z widokami na cale Sydney. Az przyjemnie bylo wieczorem wyjsc na drinka.
Chinatown - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Chinatown

Samo miasto jest ciekawe, chociaz wiele zwiedzania nie ma. Chinatown jest bardzo rozbudowane i widac, ze Azjaci juz tam przebywaja dlugo. Restauracje bardzo ladne, czyste, jedzenie bardzo smaczne i ladnie podane. Generalnie w calym Sydney jedzenie kuchni azjatyckiej dominuje - kuchnia chinska, tajska, malajska, japonska (moje ulubione sushi) i wszytko w przyzwoitych cenach.
Downtown od strony opery - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Downtown od strony opery

Poza Chinatown, to bare zabytkowych budynkow jest, aczkolwiek nie sa one jakos powalajace. Wiekszosc budynkow to nowe budowle, bez historii. Downtown jest ladne, z majestatyczna Opera House, ale to by bylo na tyle. Swoim zwyczajem, schodzilem cale miasto na piechote. Znacznie ciekwawsze sa okolice Sydney.

Acha, w Australii jest wieczna rywalizacja pomiedzy Sydney a Melbourne. W zadnym wypadku nie mozna wypowiadac siep ozytywnie o jednym miescie bedac w drugim, chyba ze chce sienarazic gospodarzom.

Plaze Bondi i Manly

Bondi - najslynniejsza plaza Sydney, do ktorej ciagna tlumy plazowiczow z miasta. Mozna tam latwo dojechac autobusami z centrum.
Sydney Tower - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Sydney Tower

Ja zdecydwalem sie na Manly, plaze bardziej oddalona i dostepna promami. Rzekomo mialabyc to ladniejsza plaza, wedlug slow lokalesow. Nie ukrywam, bylo ladnie, ale ze wzgledu na fakt, ze akurat trafilem na najzimniejsza pogode od lat, to bylo dosc pustawo. No coz, w kazdym badz plaze zaliczylem.

I tu ciekawostka. Plaza Bondi jest pulapka jezykowa dla turystow, nawet anglojezycznych. Kazdy wymowilby ta nazwe z krotkim "i" na koncu, ale poprawna wymowa to "bond-eye". Taki "inside joke" Australijczykow, albo raczej mieszkancow Sydney (Sydnejczykow?)

Okolice Sydney

Australia jest ogromnym krajem, przelot samolotem z jednego konca na drugi zajmuje okolo 4 godzin i naprawde potrzeba czasu, zeby zwiedzic ten kraj. Sydney znajduje sie w prowincji New South Wales, ale najciekwasza i najladniejsza prowicja to podobno Queensland. To juz moze nastepnym razem zwiedze, podczas nastepnej podrozy


jik

W pobliżu Sydney na MyTravelBlog.pl

w lini prostej: 3412.5km
30 days upside down
w lini prostej: 6569.3km
Singapur
w lini prostej: 6569.3km
Singapore - half way there
w lini prostej: 6569.3km
Przygody Singapurskie
w lini prostej: 7424.6km
Okinawa
w lini prostej: 7694.2km
Chiny ( Hong Kong, Makao i Shenzen ) Porady...:-)
w lini prostej: 7792.2km
Luzhi
w lini prostej: 7713.7km
jest takie miejsce na ziemii
w lini prostej: 7847.8km
W japonkach przez Tajlandie
w lini prostej: 7845.6km
Na początek Bangkok
w lini prostej: 8122.7km
Osaka
w lini prostej: 8122.7km
Kaczorek po godzinach