Lizbona 04.06.2013r. ciąg dalszy

Lizbona | 0000-00-00 | Czytano 125 razy
0 głosów
 - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw


Najlepszą porą na  zwiedzanie jest późne popołudnie. Wcześniej można wyzionąć ducha włócząc się w tym upale. Nawet marzyłam  żeby temperatura trochę spadła, co zostało przez kogoś tam w górze wysłuchane ze sporą nawiązką. W późniejszych dniach  temperatura nie przekraczała 18 stopni, co było istną anomalią jak na warunki portugalskie. Jeżeli  chodzenie jest ulubionym sposobem na zobaczenie miasta, to w Lizbonie obowiązującym obuwiem turystycznym są buty z podeszwą antypoślizgową. Nie raz i nie dwa tył mojej głowy miałby styczność z wapieniem i bazaltem, którymi wyłożone są lizbońskie chodniki. Kostki są tak wygładzone przez przechodniów, że lśnią w blasku słońca. Ważąc każdy krok w moich mega gładziutkich sandałkach doszłam Rua de San Bento do biznesowej  części miasta. Droga z Praça Saõ Bento do Largo do Rato dłużyła mi się niemiłosiernie. Kilka dni później miałam deja vu wspinając się w kierunki Basílica de Estrela ulicą Avenida Infante Santo, która zdawała się nie  mieć końca.  Z Largo do Rato można skręcić w Rua de Salitre aby dojść do Jardim Botânico i Museu da Ciencia lub w  Rua Alexandre Herculano, która prowadzi do Praça Marques de Pombal. Drugiej opcji nie polecam osobom, które szukają chwili wytchnienia od zgiełku miasta. Jednak wystarczy szybko przejść ruchliwe rondo ab znaleźć się w Parque Eduardo VII. Nie jest on imponujący pod względem krajobrazowym  ale jak dojdziemy do jego końca w pobliże Jardim Amalia Rodrígues, to czeka nas nie lada niespodzianka w postaci widoku na Tag i jego drugi brzeg.  Będąc kilkakrotnie  w Hiszpanii miałam szczęście do Ferias del Libro podczas których,  zebrałam całą serię książek o  Harrym Potterze. Lizbońskie Targi Książki, które odbywały się w Parque Eduardo, przyciągnęły tłumy lizbończyków. Na jednym ze straganów natknęłam się na przewodniki po wschodniej Europie, wśród których,  próżno szukałam przewodnika po Polsce. Droga powrotna  Aleją Wolności (Avenida da Liberdade),  dzięki zadrzewionemu platanami bulwarowi sprawia, że spacer tą ruchliwą częścią miasta jest przyjemnością. Plac Restauradores przechodzi płynnie w Plaça D. Pedro IV (nieoficjalna nazwa Rossio). Przy Restauradores znajduje się biuro informacji turystycznej.  Wszedłszy do środka okazał się moim oczom  obrazek przedstawiający  wymęczonych,  półleżących na znajdujących się tam sofach turystów, podczas gdy koło stanowisk informacyjnych stały pojedyncze osoby. Szybko jednak zrozumiałam ten fenomen, kiedy koło jednego ze stanowisk oświeciła się lampka z kolejnym numerem „petenta”. Przechodząc przez plac Rossio nie można przejść obojętnie koło budynku dworca kolejowego. Mimo, że nie jestem lotna w rozpoznawaniu stylów architektonicznych, unikatowy dla Portugalii styl manueliński rozpoznam natychmiast, chociaż ten budynek nie jest jego klasycznym przykładem. Nie można nie zobaczyć znanych z pocztówek posągów śpiewaczki fado  i gitarzysty, który jej akompaniuje. Jeżeli już jesteśmy w tej okolicy a mamy dosyć widoku turystów, to warto zejść z utartej drogi prowadzącej do Praça do Comercio i skręcić za budynek dworca. Znajduje się tam schody prowadzące do wyżej położonych kamieniczek okalających skwer. Warto wejść  schodami na  taras znajdującej się tam restauracji, aby móc zobaczyć  część panoramy Alfamy. Pnąc się dalej po schodach panorama  zawęża się nam do widoku Castelo de Saõ Jorge.  Do hostelu wracałam przez dzielnicę Chiado i nie potrafię teraz odżałować, że  ominęłam Ruinas  do Carmo. Chciałam koniecznie zobaczyć pozbawione  sklepienia ruiny kościoła, który został zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 1755r. Pozostałości nawy kościoła są częścią Muzeum Architektonicznego. Schodząc w dół w stronę nabrzeża natknęłam się  na sklep , gdzie kupiłam  mrożoną wersję dorsza w śmietanie (bacalhau com natas). Delicje to to nie były. Dorsz był zmielony chyba kilkakrotnie zanim go zalano  śmietaną. Jednak za cenę 2,50 E nie można było narzekać.

Godne polecenia

Ciekawe miejsca pobliżu
-Parque Eduardo (ze względu na widok na widok na rzekę, odpoczynek po marszu ruchliwymi ulicami Lizbony) - Avenida de Liberdade (ładny bulwar, życie miasta, prosta droga do Praca Pedro IV i Baixa, można odpocząć na ławeczkach) - spacer uliczkami Chiado ( za budynkiem dworca Rossio ładny widok na Alfamę, liczne restauracje) Nie zwiedziłam,a żałuję: - Jardim Botanico niedaleko Largo do Rato, - Ruinas do Carmo (ruiny kościoła- teraz muzeum acheologiczne)
Zakwaterowanie
Jardim de Santos Hostel Largo Vitorino Damásio 4 1200-872 Lisboa, Portugalia

W pobliżu Lizbona na MyTravelBlog.pl

w lini prostej: 0km
W kraju fado i Vasco da Gama - Lizbona 03.06.2013r.
w lini prostej: 0km
W kraju fado i Vasco da Gama - Lizbona 04.06.2013r.
w lini prostej: 0km
W kraju fado i Vasco da Gama - Lizbona 06.06.2013r.
w lini prostej: 0km
W kraju fado i Vasco da Gama - Lizbona 08.06.2013r.
w lini prostej: 0km
W kraju fado i Vasco da Gama - Lizbona 14.06.2013r.
w lini prostej: 22.8km
Sintra 05.06.2013r.
w lini prostej: 73.8km
Obidos pachnące kakao
w lini prostej: 226.2km
W kraju fado i Vasco da Gama - Aveiro i Porto 12.06.2013r.
w lini prostej: 285.5km
Porto 09.06.- 10.06.2013r.
w lini prostej: 285.5km
W kraju fado i Vasco da Gama - Porto 13.06.2013r.
w lini prostej: 280.8km
Mazagot
w lini prostej: 332.9km
W kraju fado i Vasco da Gama-Braga 11.06.2013r.