10. dzień (1)

Escaldes-Engordany | 2010-05-31 | Czytano 135 razy
0 głosów
niesamowity kraj w niezwykłej lokalizacji / unheimliches Land in außergewöhnlicher Lokalisation

[niestety nie mam wpływu na wyświetlanie części blogu z jednego dnia w odpowiedniej kolejności stąd bałagan (także na mapie), dlatego umieściłem numerki dla jasności co jest po czym...]

Avinguda de Carlemany - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Avinguda de Carlemany
wybrać się do Andory wcale nie jest łatwo... ponieważ najbliższa linia kolejowa położona jest w l'Hospitalet na terenie Francji, stąd też w ogóle zrodził się nasz pomysł, żeby zatrzymać się we Foix i stamtąd zrobić wypad do tego górskiego państwa; do samego l'Hospitalet nie jest w związku z tym tak trudno się dostać - kilka pociągów dziennie dociera tam z Tuluzy; ponieważ wiedzieliśmy, że praktycznie komunikacja publiczna pomiędzy tą wsią a Andorą nie istnieje (są zaledwie 2 autobusy w ciągu dnia - wcześnie rano i późno po południu), więc wyszukaliśmy w internecie numer telefonu, żeby wezwać taksówkę z Andory; telefon wykonaliśmy jeszcze z pociągu na godzinę przed dojazdem, ale znajomość angielskiego po drugiej stronie słuchawki była cokolwiek mizerna... oczywiście po dojechaniu na miejsce okazało się, że żadnej taryfy nie ma... przed stacją oczywiście też pustki; stoi co prawda słup informacyjny "taxi" z numerem telefonu, ale pod tym numerem jest osiągalna tylko niezorientowana Francuzka, która odpowiada: "I'm not taxi" (sic!); z braku laku decydujemy się jeszcze raz zadzwonić do Andory na znany numer - tym razem udaje się dogadać w angielsko-hiszpańsko-katalońskim, że taksówka przyjedzie - musimy tylko zaczekać...1 godzinę(!) i kurs będzie kosztować zaledwie... 95€ (!!!);
dzięki temu, że razem z nami na pomysł przyjechania tu wpadła również para Finów w wieku naszych rodziców, dogadujemy się, że razem wsiądziemy w to co przyjedzie i pojedziemy dalej... w ten sposób da się jakoś przełknąć tę żabę...

warto wspomnieć, że jak wysiedliśmy na stacji doznaliśmy szoku temperaturowego - we Foix było jakieś 20 stopni C, a tu może z 10 + przejmujący zimny wiatr; wyciągnięte z plecaka ciepłe ciuchy niewiele na to pomagały; na szczęście była ogrzewana poczekalnia, gdzie nudząc się niebotycznie doczekaliśmy taksówki;

Plaça des Coprínceps - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Plaça des Coprínceps
trasa do Andory idzie ostro pod górę; granica jest zauważalna bo są posterunki, ale większość przejeżdżających jest po prostu ignorowana i puszczana bez jakiejkolwiek kontroli; okazało się, że nasz kierowca (sympatyczny chłopak w naszym wieku) nie jedzie tunelem (który jest płatny), tylko przebija się przez przełęcz górskimi serpentynami - POLECAM tę trasę - naprawdę można zrozumieć dlaczego to małe państwo przetrwało i jest odrębne - wspięliśmy się taksówką w sumie na wysokość Rysów i potem ostro serpentynami w dół przez górskie hale i pojedyncze miasteczka-kurorty narciarskie; to naprawdę robi wrażenie!!!

w sumie jechaliśmy też około godzinę,,,

Caldea - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Caldea
co do samego Escaldes - to jest właściwie jedno miasto z Andorą la Vellą, tyle że administracyjnie samodzielne; zaskakuje wielkomiejskość ulic; oczywiście jak na raj podatkowy przystało jest tu masa otwartych porządnych europejskich sklepów dla turystów chcących taniej coś kupić; przed przyjazdem myśleliśmy, że to wszystko będzie trochę tandetne i irytujące, ale sparawia naprawdę zaskakująco dobre wrażenie; oczywiście do stolicy udajemy się stąd piechotą...

W pobliżu Escaldes-Engordany na MyTravelBlog.pl

w lini prostej: 1.5km
10. dzień (2)
w lini prostej: 17.1km
10. dzień (3)
w lini prostej: 23.9km
10. dzień (4)
w lini prostej: 53.3km
9. dzień
w lini prostej: 53.3km
10. dzień (5)
w lini prostej: 129.8km
3. dzień
w lini prostej: 141km
1. dzień
w lini prostej: 141km
2. dzień
w lini prostej: 140.2km
m
w lini prostej: 117.4km
12. dzień
w lini prostej: 117.4km
11. dzień
w lini prostej: 125.9km
13. dzień