Strona główna || Regulamin| Poleć znajomemu| Zgłoś problem| Pomoc
 
 

Nick: Karin

Karin
W roli głównej:
przez przyjaciół zwana Małym Gnomem (raczej ze względu na skromne metr piędziesiąt wzrostu, niż 'gnomiasty' charakter, ale któż to wie na pewno...?) niemal z całą pewnością niespełna rozumu, a przynajmniej (i to wiadomo na 100%) posiadająca mózg męski (a bynajmniej wszystkie takowego defekty;) studentka V roku (czyt: na ostatnich wakacjach! a buuuu...:'( )

W pozostałych rolach:
piątka jej towarzyszy, których jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zainteresowani będą mieli okazję poznac w trakcie podróży (o ile ich wcześniej nie znali, rzecz jasna!;)

Cel:
Ameryka Południowa
, a dokładniej Peru, Boliwia i o ile sytuacja polityczna pozwoli Ekwador. Przede wszystkim jednak Andy szeroko (a może raczej 'wysoko') pojęte.

Czas:
9 lipca - 10 września 2008

To tyle póki co. Zapraszam już w przyszłym tygodniu. Na początek powinna byc Lima...


[miało byc tylko o mnie, ale jakoze bloga zakładam 'pod' tą wyprawę, pozwoliłam sobie poszerzyc o info na temat planowanej podróży:)]
Moje najnowsze blogi RSS

Wyprawy


Blogi

pisco | Nick: Karin

pisco | krajobraz po trzesieniu ziemi... w rok pozniej

2008-07-15 | Blog czytano: 395 razy | 0 głosów | oceń
 

Opuscilismy Pisco jeszcze predzej niz do niego dotarlismy. Miasteczko zniszczone przez trzesienie ziemi niemal rowny rok temu wciaz przedstawia zalosny krajobraz gruzowiska.

"Nie sposób ocenić rozmiarów tragedii; setki zwłok na ulicach, miasto jak po bombardowaniu, 70 proc. domów w gruzach - tak przedstawił sytuację w piątek wieczorem, po środowym trzęsieniu ziemi w Peru, burmistrz 100- tysięcznego Pisco, Juan Mendoza" - tak w sierpniu ubieglego roku gazety opisywaly miasteczko do ktorego przybylismy.

Mieszkancy zdolali sie uporac z cialami ofiar, z czescia gruzow ktore pozostawilo po sobie trzesienie, budynki w ktorych mieszcza sie filie amerykanskich i europejskich firm i bankow wygladaja na nienaruszone tudziez nowe. Wciaz jednak czesc ludzi zyje tam posrod gruzu lub wrecz w namiotach i co najbardziej zdumiewajace i wg mnie przerazajace za razem, wydaja sie dumni z tego jak zyja. Czy to ich narodowy charakter sprawia ze zdaja sie tak optymistyczni i zadowoleni?? Czy moze pokora kaze im tak godzic sie z tym, co przynosi los?? A moze raczej zwyczajnie przyzwyczaili sie przez ten rok, ze tak ich zycie wyglada?? Nie mam pojecia, ale widok zdewastowanego miasteczka, zniszczonej wiezy kosciola, gruzow pozostalych po budynkach, ktore ogladac moglismy juz tylko na pocztowkach i posrod tego ludzi ktorzy zyja jakby "wszystko dzialo sie najlepiej na tym najlepszym z mozliwych swiatow" przyprawia o ciarki.

 
 
Aktualizowano: 2008-07-18 18:37:03

Blogi w pobliżu

lima: wspomnienia z Limy...
Karin
w lini prostej: 210.2km
 
quito: EcuadorArgentina2011
robson
w lini prostej: 1544.8km
 
Salta: Salta
av27
w lini prostej: 1741.6km
 
canaima: Angel Fals
tatti1
w lini prostej: 2541.7km
 
 
delta-orinoko: magiczna wenezuela
tatti1
w lini prostej: 2943.4km
 
 
Antigua i Tikal: American taste
pablo
w lini prostej: 3897.5km