Strona główna || Regulamin| Poleć znajomemu| Zgłoś problem| Pomoc
 
 

Nick: Julka

Julka
Poszukuję wspomnień...
Moje najnowsze blogi RSS

Wyprawy


Blogi

Luksor | Nick: Julka

Luksor | Rejs po Nilu, dzień III

2010-08-11 | Blog czytano: 161 razy | 0 głosów | oceń
 
Życie na Bananowej wyspie  - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Życie na Bananowej wyspie
    Okazało się, że wypływamy zamiast w niedzielę, w poniedziałek. Zyskaliśmy dodatkowy dzień w Luksorze. Wspólnie zdecydowaliśmy, że zagospodarujemy sobie czas do obiadu i popłyniemy na Bananową Wyspę. O godzinie 9. załadowaliśmy się na kolorową motorówkę i popłynęliśmy... hej! Po drodze mijaliśmy niesamowite krajobrazy, przedsmak. Po 40 minutach rejsu, dotarliśmy na miejsce. Wyspa okazała się niesamowita. Poczęstowała nas słodkimi bananami prosto z drzewa i aromatycznymi listkami mięty. Odkryła przed nami krzaki dojrzewających mandarynek, pomarańczy i limonek. Gościliśmy w egzotycznym sadzie. Co prawda miałam nadzieję ujrzeć również życie kobiet i dzieci, lecz i tak czułam się jak Martyna Wojciechowska kręcąc Kobietę na krańcu świata lub Wojciech Cejrowski w Boso przez świat. Po południu leniuchowaliśmy w basenie, szykując się na kolejne wrażenia...
Kolorowa motorówka - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Kolorowa motorówka
   Wieczorem zaplanowaliśmy samodzielny spacer do centrum Luksoru. Byłam przygotowana, że przywitają nas tłumy Egipcjan, ale to z czym się spotkaliśmy znacznie przerosło moje oczekiwania.Trafiliśmy na rozgrywki piłki nożnej, więc w wielu miejscach kibice śledzili przebieg meczu na telebimach. Przyznaję, że słysząc dzikie okrzyki zapragnęłam znaleźć się z powrotem na naszym bezpiecznym statku i z bezpiecznej odległości obserwować  ruch na ulicach. Idąc wśród rozkrzyczanych dzieci, kobiet z zakupami i rozbawionych mężczyzn, zeszliśmy na spokojny brzeg Nilu. Tam wypiłam pyszny Czaj banana( tradycyjną herbatkę z miętą) - tu podpowiedź jak ją zamawiać.  Poczyniliśmy również zakupy. Poszukiwaliśmy grzałki, tak, taka prozaiczna rzecz. Po długim tłumaczeniu na wszelakie sposoby, dogadaliśmy się z młodą kobietą, która podsunęła nam angielską nazwę - heater. Chłopcy z innego sklepu zaoferowali pomoc, kazali poczekać 5 minut. Jeden z nich zabrał rower i... wrócił z grzałką w dłoni. Pewnie pojechał po nią specjalnie na jakiś bazar. Niesamowite, co? Tak bardzo chciałam ujrzeć Luksor jeszcze z tej perspektywy i mimo wszystko nie żałuję! 
 
 
Aktualizowano: 2010-08-12 13:46:00

Blogi w pobliżu

Luksor: Zwiedzanie Luksoru
Kaja
w lini prostej: 0km
 
 
 
Asuan: Rejs po Nilu, dzień VI
Julka
w lini prostej: 190.3km
 
xxx: xxx
lastangelontheearth
w lini prostej: 217.4km
 
hurghada: xxx
lastangelontheearth
w lini prostej: 217.4km
 
xxx: xxx
lastangelontheearth
w lini prostej: 217.4km