Dwa karnawały i epopeja walecznych uskoków - Senj

Senj | 2006-08-24 | Czytano 1484 razy
46 głosów
Dwa karnawały i epopeja walecznych uskoków – Senj.

Pięć tysięcy kilometrów do Bieguna Północnego i tyle samo do Równika. Tylko rzut kamieniem do Wenecji. Prawie 2000 godzin słońca w lecie a zimą bora – bora, kąśliwy wiatr z północy.
Senj należy do grona Miast Festiwalowych - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Senj należy do grona Miast Festiwalowych
Do Senj wjeżdżam od strony chorwackiego interioru. Zanim zatrzymam się w starym grodzie nad Adriatykiem pokonuję kręty odcinek przełęczy Vratničko Sedlo. Otacza mnie dziki, intrygujący krajobraz. Północne stoki Velebitu już setki lat temu ogołocono z pięknego drzewostanu. Drewno zużyto na budowę okrętów, rezydencji bogaczy i konstrukcji pod domami Wenecji. Majestatycznie ale trochę smutno jawią się teraz wierzchołki, zbocza i wąwozy długiego na 140 kilometrów pasma. Kępy wyschniętej trawy, gdzieniegdzie pojedyncze drzewo i bladozielone chaszcze ubogiej makii. Siedlisko jaszczurek, węży i drapieżnego ptactwa. Od jesieni do późnej wiosny hula tu bora - bora, zimny i porywisty wiatr z północy.
W połowie drogi - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
W połowie drogi
W miarę zbliżania się do wybrzeża Adriatyku wąska gardziel przełęczy rozszerza się a droga schodzi niemal do poziomu morza. Z daleka widać wyraźny zarys murów obronnych, kościółki starego miasta i baszty. Już w Średniowieczu Senj był grodem – twierdzą. Dogodne miejsce na port sprawiało, że na przestrzeni tysiącleci zabiegały o nie wszystkie potęgi Europy. Jako starożytna osada Liburnów nosiło nazwę Senitas. Rzymianie mieli tu port przeładunkowy i zwali go Senia. Stocznię dla potrzeb własnych i weneckich w XIII w. wybudowali szkutnicy słowiański. Od tego momentu miasto przeżywa rozkwit gospodarczy i staje się religijnym centrum z siedzibą biskupstwa. Ostrzą sobie na nie zęby Wenecjanie, Turcy i Austriacy. Forteca Nehaj, której masywną bryłę mijam zbliżając się do miasta, nie powstała tylko po to, by urokliwie zwieńczyć niezbyt wysokie wzgórze.
Senjska marina - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Senjska marina
Do miasta na razie nie udaje mi się wjechać. Nie mogę przeciąć skrzyżowania z magistralą adriatycką bo podąża nią długi, różnobarwny pochód. Policja kieruje mnie na zaimprowizowany parking ale zaraz potem dobiegam w pobliże kolorowego zamieszania. Po chwili wiem wszystko. To jedna z imprez Letniego Karnawału w Senj. Od roku 1969 miasto organizuje kilkudniowe festyny pełne maskarad, koncertów, ludowych pląsów i degustacji. W wybrany weekend sierpnia bawią się tu wspólnie lokalne społeczności i przybysze niemal z całego globu. Wciśnięty w lukę między dwoma reporterskimi busami oglądam kolejne segmenty parady. Mija mnie grupa kupców genueńskich odzianych w stroje z epoki swojej potęgi. Zastęp dzieciaków z kolorowymi latawcami oddziela ich od hałaśliwego cechu bednarzy. Potem hajducy prowadzą kilku spętanych, wąsatych Turków i naśmiewają się z ich nieszczęścia. Duża gromada dzieci w przebraniu – szczeżuje, kałamarnice i skolopendry, a także delfiny, raki oraz stwory, których nie znajdziemy na bałkańskiej ziemi. Jeszcze bułgarska ludowa kapela z zaprzyjaźnionego Tyrnowa, sympatyczne stadko długonogich modelek i członkowie klubu jachtowego z Rijeki. Pochód zamykają VIP-y. Włodarze miasta, szefowie organizacji turystycznych i goście z tzw. Klubu Miast Karnawałowych. Senj od lat utrzymuje kontakty z Nowym Orleanem, Rio de Janeiro, Wenecją i kilkoma innymi centrami wielkich ulicznych fiest. Wszak tradycje ludowych festynów trwają tu ponoć od czasu rzymskich bachanaliów. Senj ma jeszcze jeden karnawał, zimowy. W tym roku odbył się w styczniu.
W drodze do twierdzy - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
W drodze do twierdzy
Najbarwniejsze dzieje Senja związane są z działalnością uskoków – słowiańskich zbiegów z terenów okupowanych przez Imperium Osmańskie. Podobnie, jak hajducy w głębi lądu, tak uskocy na wybrzeżu wypowiedzieli partyzancką wojnę antychrystom. Bezpiecznie usadowieni w potężnych murach grodu nękali Turków na dużej przestrzeni Dalmacji i na Adriatyku. W XVI i XVII wieku ich zwinne łodzie gusarskie (pirackie) znienacka napadały na pojedyncze statki tureckie. Rzekami wpływały w głąb lądu a ich załogi pustoszyły magazyny okupanta. Uskocy nie gardzili zwykłą grabieżą, o czym wspominają dzienniki pokładowe flotylli kupców weneckich. W wojnie wenecko – tureckiej stanęli oczywiście po stronie chrześcijan. Organizowali skuteczne napady na osmańskie garnizony i karawany, co opiewano potem w pieśniach ludowych na całych Bałkanach.
W Senj od świtu do zmroku
Sierpniowy festiwal - fragment pochodu historycznego - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Sierpniowy festiwal - fragment pochodu historycznego
Miasto jeszcze śpi, gdy z balkonu hotelu Nehaj witam budzący się nad Adriatykiem dzień. Najpierw z mroku wyłaniają się rivy – falochrony, przy których cumują dziesiątki jachtów. Początkowo widać je jako szare pasemka z kikutami gołych masztów. Biel kadłubów pojawia się dopiero po kwadransie a po następnym można już rozróżnić poszczególne łajby. Z ciszy w przystani od czasu do czasu kpią sobie mewy. Kiedy ptactwo milknie daje się słyszeć niewyraźny szmer silnika jakiejś łodzi rybackiej. Po chwili widzę, że łodzi jest kilka. Wszystkie łowią u wejścia do Senjska vrata – cieśniny między wyspami Krk i Prvić. Blade kontury Krk widać od kilku minut a Prvić, mniejsza i bardziej oddalona pojawi się pewnie za moment. Powoli z mgły wyłoni się cała plejada tego wszystkiego, co od tysięcy lat wystaje z tej części Adriatyku. Może między wysepkami dojrzę wtedy fenicką łódź wiosłową, może żaglowiec portugalski albo włoski statek parowy. Może także spróbuję ścigać wzrokiem zwinne gusarki, dopadające właśnie wypełniony towarami wenecki korab. Po lekturze „Uskoków” Tomasza Teodora Jeża, gdzie autor barwnie opisał korsarski etos, to bardzo prawdopodobne.
Smaki, zapachy i kolory Chorwacji - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Smaki, zapachy i kolory Chorwacji
Na ulicy Króla Zvonimira pojawia się pierwsza furgonetka z pieczywem, a z Pavlinskiego Targu znika mgła. W Senj zaczyna się nowy dzień. Piję mocną kawę i zanurzam się w zakamarki najstarszej części grodu. Mijam pałacyk rodu Posedarić – nieźle zachowaną siedzibę uskockiej arystokracji. Ulicą Potok dotrę za moment do dzwonnicy zburzonego podczas wojny klasztoru Franciszkanów. Podnoszą się pierwsze rolety sklepików na parterach kamieniczek, ktoś wystawia stoliki przed mijaną kawiarenką, pachną świeże rogaliki. Okoliczni ogrodnicy, sadownicy i plantatorzy rozkładają miniaturowe kramiki, które za moment ubarwią szary poranek bogactwem płodów bałkańskiej ziemi. Dorodne pomidory, bakłażany i melony. Orzechy, migdały, dojrzałe figi i miody leśne. Wina domowe, rakija, lozovaca i kilka gatunków travaricy. Wszystko pachnie, wabi kolorem, kusi, by kupić i pokosztować ... . Wychodzę na obszerny skwer Cilnica – największy plac starego Senja. Jego róg wieńczą pozostałości zamku, fragmenty murów obronnych i baszta Filipa. Na dziedziniec tej części twierdzy wchodzę przez okazałą białą bramę. Velika vrata pamięta schyłek Średniowiecza i jest jednym z symboli miasta. Kilka minut poświęcam architekturze ulicy Uskockiej. Najbogatsze rody słynnych uchodźców stawiały tu niegdyś swe domostwa. W ornamentyce fasad dużo symboli religijnych ale także motywy ze świata fauny i flory. Na chwilę zatrzymuję się na niewielkim placyku przed Katedrą św. Marii. Fragmenty murów kościoła pochodzą z XI w. ale reszta to dość chaotyczne dobudówki. W wyniku zniszczeń wojennych i kilku pożarów, obiekt był wielokrotnie restaurowany. W jego wnętrzu mieści się zabytkowy ołtarz z okresu baroku, grób średniowiecznego biskupa i wiekowa zakrystia. Właśnie zaczyna bić jeden z trzech świątynnych dzwonów – znak, że zbliża się czas mszy porannej. Z kilku sąsiednich uliczek wychyną za moment grupki starszych kobiet w czerni, trochę pobożnej młodzieży i jeszcze mniej liczni turyści.
Warto ruszyć w głąb kraju. J.Plitwickie - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Warto ruszyć w głąb kraju. J.Plitwickie
Kilka kroków dalej trafiam do najstarszego fragmentu miasta, Goricy. Zachował się tu pokaźny ciąg murów obronnych z basztami, Leonową, Trybenac i Lipnicą. Wewnątrz grodu kolejne siedziby uskoków, barokowy pałac Ferajna, pozostałości ratusza i loggii z XIV wieku. Przejdę jeszcze obok dworu Daničića zdobionego triforiami sprzed sześciu stuleci, minę Muzeum Miejskie (bogate zbiory z dziejów głagolicy) i wyjdę na Plac Frankopanski. Stąd znowu będę miał blisko do portu z basztą Šabac, do parku z kościołem św. Marije od Arta i do hotelu Nehaj.
Konoba to tradycyjna chorwacka gospoda - Moje zdjęcia i blogi z podróży i wypraw
Konoba to tradycyjna chorwacka gospoda
Tarcza słoneczna pojawia się nad Senj dość późno. Musi się przecież wznieść ponad wapienne wierzchołki Velebitu osiągające wysokość ponad 1600 metrów. Słońce po południu dopiero ożywi biel zachodnich elewacji domów na zboczach. Amfiteatralnie opadające ku morzu przedmieścia kurortu błyszczą wtedy jak Casablanca. Tylko fortecy Nehaj słońce nie czyni zmian w kolorach. Jej szara, surowa, monumentalna bryła, dostojnie pełni swą odwieczną straż. Na forteczne wzgórze warto wybrać się u schyłku dnia i doczekać zachodu słońca. Mamy wtedy niepowtarzalną okazję przeżycia romantycznego spektaklu. Barwy złota, różu i fioletu mieszają się z błękitem, seledynem i pomarańczą. Każda chwila inaczej maluje zachodnią linię horyzontu. Każdy moment brzmi trochę inną muzyką śródziemnomorskiej przyrody. Dlatego wrócę tu za rok.
Zaintrygowany smakami, zapachami i kolorami Chorwacji pragnę zebrać te odczucia w jakąś zmaterializowaną całość. Na myśl przychodzi mi deserowa czekoladka nadziana tym, co rodzi okoliczna ziemia. Na poczekaniu wymyślam nazwę dania: ”Ożywcze tchnienie Dalmacji”. Już jutro muszę tego spróbować.



Przepis na danie:
(Receptura została wysłana na jeden z konkursów Międzynarodowego Festiwalu Czekolady w portugalskim Obidos. Jury zakwalifikowało ją do prezentacji przed publicznością z całego świata. W dniu 8 listopada 2006 r. w godz. 16.oo – 18.oo można to było oglądać w jednym z obiektów miasteczka).

„Ożywcze tchnienie Dalmacji”
(deserowe czekoladki)
Składniki:
400g gorzkiej czekolady
50g figowej konfitury
50g płatków z migdała
50g zmiażdżonych orzechów włoskich
70g miodu leśnego
50ml travaricy /dalmatyńska ziołowa nalewka na bazie rakiji/
Wykonanie:
Roztopić czekoladę.
Część czekolady wlać do foremek napełniając je do połowy.
Podczas gdy czekolada tężeje, w każdej foremce zrobić na jej powierzchni małe wgłębienie.
Wypełnić każde wgłębienie odrobiną figowej konfitury i kilkoma kroplami travaricy /może być ziołowa polska wódka/.
Przykryć wgłębienia dwoma płatkami migdałów.
W naczyniu wymieszać resztę płynnej czekolady, miód i orzechy.
Powstałą masą uzupełnić każdą foremkę.
Podawać gdy czekoladki zastygną.
...............................................................................................

Senj w sieci
http://www.senj.hr/
http://www.senj.info/

Międzynarodowy Festiwal Czekolady w Obidos, Portugalia, w sieci:
http://www.festivalchocolate.cm-obidos.pt/

W pobliżu Senj na MyTravelBlog.pl

w lini prostej: 27.3km
Wakacje
w lini prostej: 54.3km
Pitwickie Jeziora
w lini prostej: 75.4km
Najpiękniejsze plaże Adriatyku
w lini prostej: 58.5km
Park Narodowy Jeziora Plitwickie
w lini prostej: 87.3km
Nin - Chorawcja dla dzieci :)
w lini prostej: 104.9km
Chorwacja - Dalmacja
w lini prostej: 129.8km
Croatia, perła Europy
w lini prostej: 142.3km
Chorwacja
w lini prostej: 214km
podróże po Europie
w lini prostej: 215.6km
Wenecja
w lini prostej: 217.6km
Wenecja i Muzeum Lamborghini
w lini prostej: 251.9km
Padwa